Moja praca, czyli kim jest trener pracy

czas czytania: 3,5 minuty

Jak wygląda moja praca? Kim jest trenerka pracy? Co ja właściwie robię?

To są ważne pytania, jakie często słyszę.

Google powie: Trener pracy, to specjalista, który wspiera osoby z niepełnosprawnością w odnalezieniu się na rynku pracy. Jego rola jest wielowymiarowa i obejmuje zarówno wsparcie w procesie poszukiwania pracy, jak i w okresie adaptacji do nowego środowiska zawodowego.

Ja jestem niepokorną duszą, więc robię to po swojemu. Z każdym człowiekiem inaczej, bo każdy jest inny. Z każdym w innym miejscu, bo każdy co innego lubi.

Bardzo ważne jest, byśmy oboje lubili to, co robimy razem. No i przydaje się, gdy lubimy siebie! Nie pracuję bez sympatii do miejsca i człowieka. Nie umiem.

Z Edytą mamy zielono w głowie

Z Edytą pracujemy Muzeum Pałacu w Wilanowie w szklarni i na ogrodach. Jest to jedno z moich ulubionych miejsc, bo uwielbiam pracę z roślinami. Jesteśmy tu jako wolontariuszki. Przychodzimy regularnie, dostajemy zadanie i kilka godzin pracujemy. Przesadzamy kwiatki, oddzielamy keramzyt od ziemi, ocieplamy grządki, wycinamy liście lub zbieramy owoce. Podglądamy też dzikie zwierzęta mieszkające w parku. Edyta uczy się jak to jest pracować – mieć regularne obowiązki, wykonywać przez kilka godzin zlecone zadania nawet jak jest nudno lub jest się zmęczona. Praca zawodowa, właśnie na tym polega – trzeba kilka godzin dziennie robić co nam każą. Oczywiście można wybierać rodzaj pracy, ale nawet w tej wymarzonej czasem jest nieciekawie lub nie ma się zapału. Trzeba dotrzymać zobowiązania – zrobić to, na co się umówiło.

Dla mnie wolontariat jest jednym z najlepszych narzędzi sprawdzenia, czy ktoś się do pracy nadaje. Tak kolokwialnie – czy umie kilka godzin dziennie „spełniać czyjeś oczekiwania”. Wyznaję zasadę, że pracownik ma się pracodawcy opłacać. Wykonane zadania mają przynieść korzyść firmie – takie są powody zatrudniania pracowników (również tych z niepełnosprawnością). Dlatego, zanim pójdę do pracodawcy, sprawdzam, jak potencjalnemu pracownikowi się to udaje. Nigdy nie proponuję zatrudniania kogoś, kogo firma nie potrzebuje.

To ważne dla ludzi, z którymi pracuję. Uważam, że wykonywana praca daje poczucie wartości. Ale do tego współpraca nie powinna być oparta na fałszu – udawaniu że to, co robisz, jest nam potrzebne. Każdy z pracowników ma być tak samo użyteczny.

Michał umie zjednywać sobie ludzi jak mało kto

Inną drogą sprawdzenia się są praktyki – tak udało nam się z Michałem. Mieliśmy bardzo poważne praktyki w Urzędzie Dzielnicy Bielany. Bywało trudno – praca na sali pełnej klientów, dużo zmiennych i konieczność dopasowywania się do różnych okoliczności, wymagana bardzo duża dokładność. W czasie tych praktyk poznałam słabe i mocne strony Michała. Wiem, że świetnie sobie radzi z ludźmi, łatwo mu zjednać sobie współpracowników. Po prostu nie da się go nie lubić.

Dużo i szybko się uczy z wykładów, gorzej z instrukcji pisanych. Jest sumienny, punktualny, bardzo się angażuje w każde powierzone zadanie. Jego entuzjazm i optymizm nie raz nas zaskoczył, chłopak podejmuje się wszelkich zadań i ciągle wyszukuje nowych, trudno mu skupić uwagę na jednym przez dłuższy czas. Michał jest bardzo samodzielny, ale nie zawsze ma śmiałość z tego korzystać.

Po takim gruntownym poznaniu już wiem, że możemy iść dalej – szukamy zatrudnienia. Wiem, że mogę liczyć na niego – da z siebie wszystko!

Tomasz w krótkim czasie okazał się niezbędny w swojej pierwszej pracy

Inaczej potoczyło się z Tomkiem. Mieliśmy kilkanaście niezobowiązujących spotkań – głównie robiliśmy razem zdjęcia naszego miasta. Chciałam go poznać. Tomek nabierał do mnie zaufania. Kiedy zaczęliśmy się lepiej rozumieć, nagle znalazło się dla niego miejsce pracy. Z dużą nieśmiałością zaczęliśmy od praktyk w Muzycznej Karuzeli.

Pracodawca może umówić się na praktyki, zamiast umowy o pracę. Takie praktyki mogą być nawet bezpłatne, to kwestia uzgodnienia. Zależy od nakładu pracy, jakiego się oczekuje i kwalifikacji przyszłego pracownika.

W przypadku Tomka, jego umiejętności, skrupulatność i zaangażowanie szybko dały nam jasną odpowiedź: tak – będzie bardzo dobrym pracownikiem. On sam był ostrożny w podjęciu się takiej dorosłej odpowiedzialności. Wcześniej nie myślał, że będzie pracował zawodowo, więc nie był psychicznie gotowy na takie wyzwania. Tu bardzo pomogły praktyki, które nie wiązały się z takim poważnym zobowiązaniem jak umowa o pracę. W sumie najbardziej byłam wsparciem dla Tomka odwagi. Poszło super.

Antoni jest cennym wolontariuszem

Ale czasem to jest dłuższa droga – czasem jesteśmy gdzieś na wolontariacie i okazuje się że jeszcze długo na nim zostaniemy. Że to nie czas na poważne zobowiązania. Dla mnie to nic złego. Najważniejsze by znajdować ludziom miejsca gdzie czują się potrzebni i bezpieczni.

Jeśli mówimy o osobach z niepełnosprawnościami – nie ma konieczności, by pracowały. Nie to powinno być najważniejszym celem. Ważne, by budować w ich poczucie wartości, by przebywali z ludźmi i mogli z nimi coś razem tworzyć. No i fajnie, gdy czują się potrzebni i pożyteczni.

Antek, z którym powoli oswajamy wolontariat w Terminalu Kultury Gocław, dopiero uczy się swoich mocnych stron. Okazało się, że ma talent do gry na perkusji – szybko zapamiętuje rytm i umie bardzo precyzyjnie go odtwarzać.

Grupa polubiła go, na wspólnych spotkaniach chętnie słuchają jego uwag. Antek ma dużą wiedzę na różne tematy. A Terminal proponuje bardzo ciekawe spotkania dla swoich wolontariuszy – uczymy się samoobrony, pierwszej pomocy i jak się chronić przed ogniem. Antek zawsze ma ciekawe uwagi. Nie wiem, czy będzie mógł kiedyś pracować zawodowo, ale wolontariat to też praca i to bardzo wartościowa.

Potrzeby dorosłych osób z niepełnosprawnością są w naszym kraju zaniedbane. Kiedy kończą szkołę, trudno znaleźć dla nich miejsca, gdzie mogliby się realizować i uczyć nowych rzeczy – a to są bardzo ważne potrzeby każdego z nas. Każdy chce się czuć potrzebny i wartościowy!

O to staram się walczyć w mojej pracy.

Poznaję ludzi, szukam dla nich przyjaznego miejsca, gdzie byliby pożyteczni i bezpieczni.

A na koniec, idealnie jest, gdy mogę ich tam zostawić.

Bo ja — w swojej pracy — najbardziej to staram się być niepotrzebna.