57. spotkanie w Warszawskim Muzeum Komputerów i Gier

czas czytania: mniej niż minuta

Czy w młodości graliście na komputerach? Opowiadacie o tym dzieciakom?

Czy próbowaliście kiedyś dzieciom wytłumaczyć, czym była dyskietka lub cartridge do gry? Jak grało się w Snake, lub jak wyglądał PacMan? To wszystko można pokazać na żywo w Warszawskim Muzeum Komputerów i Gier.

Muzeum mieści się w historycznym już miejscu – na Warszawskiej Giełdzie Elektronicznej, wśród sklepów z elektroniką i podzespołami do komputerów.

Więc postanowiliśmy ich odwiedzić. I uwierzcie, było warto!

Być może ze względu na mroźny poranek w muzeum było względnie pusto. Mogliśmy do woli bawić się, grając w stare i jeszcze starsze gry. Obsługa okazała się wyrozumiała i czujna. Pomagali nam, kiedy tylko zaszła potrzeba. Najpierw musieli nam wytłumaczyć, jak grać na takich urządzeniach, jak włączyć grę, jakie są zasady poruszania się i zdobywania punktów. Do tego zdarzały się usterki – tam są naprawdę stare komputery i konsole. Gra się na prawdziwych eksponatach stworzonych w latach 70 i 80, czasem 90. Czysta klasyka! I do dziś w pełni sprawna… no niemal. Czasem wiek urządzeń daje o sobie znać.

Nie zdziwiło nas zatem, gdy pracujący tam pan wyciągnął lutownicę i samodzielnie,
od ręki naprawił antyczną konsolę.

Znaczy – nie zdziwiło nas, rodziców – dzieciakom opadły szczęki. Mało które z nich widziało, co jest w środku takich urządzeń i że w ogóle można to naprawiać. Dla takich i innych niezwykłych wrażeń zachęcamy Was, żeby przychodzić do Muzeum Komputerów i Gier regularnie. Starsi mogą liczyć na powiew nostalgii („Hej! To przecież Pong!”), młodsi zaś przekonają się, że do dobrej elektronicznej zabawy niekonieczne są najnowsza karta graficzna, monitor 4K i gogle VR.

We wtorki jest darmowe wejście, a w każdy inny termin bilet jest na cały dzień. Jeśli zmęczą Wam się oczy (czy pamiętacie jeszcze, jak mrugały stare monitory? Zobaczcie na zdjęciach – nie widać na nich całego ekranu, przez niską częstotliwość odświeżania właśnie). Więc – jeśli zmęczą się Wam oczy, możecie przejść się na spacer po Polach Mokotowskich i wrócić znów pograć – do samego wieczora!