Mów do mnie, mów prosto i wprost

czas czytania: 1,5 minuty

Kiedy szykowałam dla współpracowników Konrada instrukcję jak najskuteczniej z nim razem pracować jednym z pierwszych punktów było:

Zawsze mów mi o tym co robię źle. Mów prostymi zdaniami = używaj mało słów

Ludzie często uważają, że to niegrzeczne, obcesowe, że tak nie należy się do innych zwracać. Jednak ja – jako człowiek ze spektrum – i wiele mi podobnych ludzi bardzo lubi taki język.

Czasami to tylko upraszcza a czasami jest warunkiem prawidłowej komunikacji.

Był taki dzień, gdy zmęczona i z bolącą głową – wracając z pracy, spotkałam syna z wieloma torbami i tobołami na klatce schodowej. Ucieszył się, że mnie spotyka i że mu pomogę. Powiedział: mamo – cieszę, że Cię widzę bo brakuje mi rąk! A ja byłam tak wycieńczona, że moje myślenie było tylko wprost – spojrzałam na niego bezradnie i powiedziałam, że nie umiem mu dołożyć więcej rąk, że urodził się tylko z dwoma…

Może brzmieć jak żart, ale mówiłam poważnie. Byłam zagubiona w tym czego on może ode mnie chcieć. Tak może się potoczyć komunikacja z autystą, gdy ma słabszy dzień lub inne ograniczenia poznawcze.

Oczywiście, na co dzień kojarzę takie zwroty, przenośnie a nawet rozumiem wiele żartów… Przy okazji dodam, że ponoć autyści mają specyficzne poczucie humoru – nie wiem, dla mnie ono jest naturalne;)

Najczęściej rozumiem wiele przenośni czy niedomówień (tak mi się wydaje, że najczęściej). Jednak często nie rozumiem niedopowiedzianych sugestii.

Ostatnio pomagając w Klubie Muzycznej Karuzeli układałam papier toaletowy. A że moje ADHD nie lubi układania w rządku, zbudowałam z zapasowych rolek wieżę, następnego tygodnia czołg. U nas w domu regularnie jest coś budowane z papierów toaletowych, uważałam, że to super zabawa.

Sylwia Adamczuk z Klubu muzycznej karuzeli

Wtedy Sylwia – główna dowodząca – powiedziała mi, że zależy jej na tym bym nie kombinowała, bo kiedy papier stoi w równych rządkach to jest lepiej. Podziękowałam jej za tą uwagę a ona wyznała jak trudno jej było się przełamać, żeby mnie „upomnieć”

Pewnie powinnam była zauważyć, że za pierwszym razem nie wykazała entuzjazmu i nie powtarzać. Jenak nie zauważam takich sygnałów, więc układałabym dalej coraz ciekawsze budowle. A ona zawsze by czekała z niepokojem, kiedy wyjdę, żeby ustawić po swojemu – w końcu to jej miejsce!

Wyobrażacie sobie absurd sytuacji?!

Do wszystkich mam gorący apel – mówcie otwarcie co potrzebujecie a co nie, mówcie co lubicie a co was zniechęca.