
Zawodowo jestem wolontariuszką – zwykłam ostatnio mówić gdy ktoś mnie pyta o pracę. W Muzeum Pałacu Króla Jana 3 w Wilanowie dbam o rabatki oraz obserwuję i spisuję mieszkające w parku zwierzęta. W Muzeum Warszawy opiekowałam się wystawą i nauczyłam się jak obchodzić się z obiektami muzealnymi. W programie dla wolontariackim w Terminalu Kultury Gocław – miałam krótki kurs samoobrony i grałam na perkusji…
Polecam – jeśli tylko macie trochę czasu – zobaczcie co proponują pobliskie placówki kulturalne i organizacje. W wielu miejscach, oprócz pracy na rzecz danego miejsca jest przewidzianych wiele atrakcji.
W mojej pracy wykorzystuję wolontariat, jako trening pracy. Najlepszy!
Czasem, na początku, spotyka się to z oporem – niby jak pracowanie za darmo miałoby przyczynić się do mojej niezależności finansowej? – słyszę. To zrozumiałe, że ludzie myślą – wolontariat jest dla tych co mają za dużo wolnego czasu i pieniędzy.
Jednak jest jeszcze druga strona wolontariatu – szczególnie jeśli w CV masz tylko ukończoną szkołę średnią – uczestnictwo w wolontariacie jest bardzo dobrym wpisem. Kiedy napiszesz, że przepracowałeś kilkadziesiąt godzin, regularnie pomagając i pracując na rzecz jakiegoś miejsca – to bardzo dobrze świadczy o charakterze człowieka, pracowitości i otwartości. Powtarzam to zawsze i wszystkim. I nie chodzi o wolontariat typu – WOŚP – pochodzę pół dnia z puszką, w dużej części po rodzinie. Chodzi o przepracowane godziny i wykonane konkretne zadania, zdobyte umiejętności. Słowem doświadczenie zawodowe.
A dla mnie – jako trenera pracy – to jest najlepszy sposób na to by poznać człowieka jako przyszłego pracownika. Mogę zobaczyć wiele ważnych cech – punktualność, sumienność, wytrwałość. Mogę poznać słabe strony i ewentualne ograniczenia. W życiu człowieka z niepełnosprawnością bywa mało szans na popróbowanie w jakim zawodzie by się czuł dobrze. Czy chciałby, w przyszłej pracy, opiekować się zwierzętami (które nie zawsze ładnie pachną) albo malować ściany (co brudzi ubrania), a może pielęgnować roślinki (co wymaga pracy na klęczkach i spotykania różnych robaczków).
Wielu młodych ludzi pracuje w różnych miejscach i próbuje swoich sił na różnych stanowiskach zanim znajdzie wymarzoną pracę. Często trudno sobie wyobrazić jak to jest kiedy się gdzieś pracuje – czy hałasy, zapachy, lub zakres obowiązków nie będzie dla nas trudny lub nudny. Wolontariat jest miejscem, gdzie bez ryzyka można spróbować ciekawych zawodów, aby przekonać się gdzie w przyszłości szukać zatrudnienia.
Tak działam w Muzeum w Wilanowie – najpierw zaczęliśmy od poznania Królewskiego Ogrodu Światła.

Muzeum w Wilanowie przygotowuje przed-przewodniki swoich atrakcji – aby osoby wrażliwe mogły przygotować się na wizytę i wszyscy wiedzieli jak prosto trafić na to co ich najbardziej ciekawi a potem też do toalety lub kafejki, gdy będzie potrzeba.
Tak więc z dwójką moich autystycznych kolegów przeszliśmy przez ogród: robiliśmy zdjęcia iluminacji zbieraliśmy uwagi co może zaskoczyć lub zachwycić osobę wrażliwą sensorycznie. Owoce naszej pracy będziecie mogli zobaczyć jesienią, gdy ogród znów stanie.
W ramach wolontariatu nadal fotografujemy przyrodę Wilanowie i z innymi wolontariuszami zamieszczamy na grupie na fb: W wilanowskich ogrodach.
Oznaczamy zwierzęta i rośliny na mapie GIS stworzonej specjalnie dla parku w Wilanowie.
Oglądamy z filmy fotopułapek i mamy niepowtarzalną okazję obserwować dziką zwierzynę, która mieszka w pobliskim lesie.
Ponoć nawet kiedyś przyszedł tu łoś!
Ale znacznie chętniej angażujemy się w dbanie o grządki i rabatki. Pomagamy przy wymianie dekoracyjnych nasadzeń w przestrzeni wokół pałacu i pracujemy w ogrodzie pożytkowym.
Czy wiedzieliście, że Muzeum w Wilanowie odtwarza uprawy roślin z dawnych czasów i organizuje warsztaty z przygotowania potraw według przedwojennych przepisów?
Dużo atrakcyjniejsze są wspólne działania w ogrodzie, praca w grupie, nawiązywanie kontaktów. Pieląc razem grządki można wiele się dowiedzieć o innych i powiedzieć o sobie. Można znaleźć bratnią duszę. Czasem zagadują też zwiedzający – opowiadają ciekawe historie, dopytują się – Janek ma bardzo dużą wiedzę o historii życia króla Jana i nie tylko.

To nie prawda, że autyści preferują aktywności gdzie są sami. Osoby ze spektrum, które znam, w większości bardzo lubią ludzi i szukają sposobów na poznawanie nowych.
Nasze – autystów – relacje są budowane na nieco innych zasadach – znacznie częściej na wspólnych zainteresowaniach i działaniach niż u osób neutotypowych. Możemy słabiej radzić sobie w pogaduszkach o codzienności, okazywaniu zainteresowania życiem jako takim.
Raczej nie zadzwonimy spytać – co tam nowego. Dlatego wolontariat może być bardzo cennym miejscem do kontaktów z innymi, nawiązywania znajomości. Nic tak nie jednoczy jak wspólny cel. – na przykład ogołocenie rabatki z przekwitłych bratków.

