Autysta na szkoleniu – czy to trudne?

czas czytania: mniej niż minuta

Miałam ostatnio okazję wypowiadać się w kwestii tego jak należy prowadzić szkolenie dla autystów. Takie zwykłe szkolenie – przychodzi grupa ludzi i chce się dowiedzieć jak wypełnić formularz online i w tej grupie może a nawet na pewno będzie jakiś człowiek z mojego spektrum – to jak go szkolić.

Nie jestem fachowcem od szkoleń – proszono bym powiedziała od siebie. Znam dużo ludzi z autyzmem, pracuję z nimi, przyjaźnię się, spotykam. Sama też jestem w spektrum.

Stanęłam przed dylematem – co powiedzieć?

Jak pokazać siebie i swoich „ziomali” w sposób przystępny i zachęcający.

Jestem od lat w temacie zrozumienia osób ze spektrum, więc trafiałam nie raz na ćwiczenia, gdzie przebierano nas w dziwne okulary, grube rękawiczki i proszono by wykonać proste, życiowe zadania. Mówiono, że właśnie tak funkcjonuje autysta.

Poważnie – autysta to był ktoś pełen zagadkowych nieumiejętności. Świat w jego oczach był wynaturzony a poczucie ciała jakieś kosmiczne. Tymczasem jak napisała Aśka Ławicka – nie jestem kosmitą – mam Zespół Aspergera*

*dziś odchodzimy od takiego określenia diagnozy, dziś mówimy o spektrum autyzmu.

Więc mając świadomość, że ludzie słysząc o spektrum wyobrażają sobie dziwaka, który jest nieobliczalny i trudny zwróciłam się z jednym najważniejszym (z mojego punku widzenia) apelem:

Włącz ciekawość na drugiego człowieka

I przyszło mi do głowy porównanie, którym chcę tu z Wami się podzielić:

Kiedy siadamy razem do stołu jest dla nas naturalne że każdy ma inne potrzeby – ktoś lubi pikantne jedzenie, inny łagodne przyprawy. Jedni lubią zupy-krem inni nie. Czasem ludzie popijają posiłek w trakcie, inni wolą wypić cały napój po. Jeżeli mamy możliwość siadamy w różnych pozycjach. Możemy też używać innych sztućców.

I w całkiem zdrowych, przyjacielskich relacjach akceptujemy taką różnorodność – z ciekawością możemy dopytywać się o różnice – czemu ta druga osoba tak ma. Nie chcemy by ktoś nas strofował, że jemy niezdrowo, że kolejność musi być określona a ilość soli i innych przypraw wyznaczona przez normy.

Bo nie ma normy tego kiedy coś jest odpowiednio słone. Tak jak nie ma normy wrażliwości na dźwięki. Nie ma normy robienia notatek, sposobu zapamiętywania…