Tak więc nadszedł ten dzień, kiedy musieliśmy sprawdzić się w boju.
I było super!

Przybyło bardzo wielu, pełnych pomysłów i energii do działania wolontariuszy i równie wielu młodych i starszych twórców.
Każde stoisko było tak przygotowane że nawet najmniej doświadczony młody człowiek mógł stworzyć coś wyjątkowego – i o to chodziło. Dlatego czuwaliśmy nad procesem twórczym i wspomagaliśmy go.
W sumie nie trzeba było wcale dużo tej pomocy – bo wszyscy szybko nabrali wprawy i tworzyli nowe cuda. Dołączyli się też rodzice i opiekunowie – każdy chciał popróbować bycia artystą. Częstokroć okazywało się dzieciaki bardziej „odleciałe” tworzyły ciekawsze dzieła, bo nie ograniczały się konwencją. Ale obserwując się nawzajem i inspirując wszystkie nabierały coraz więcej wprawy i odwagi.
Trzy osobne stanowiska w osobnych salach dawały szansę na częste zmiany dla niecierpliwych i względną ciszę… aż do momentu, kiedy trzeba było wydostać z foremek bardziej oporne mydełka – wszyscy pochwycili pomysł miarowego tłuczenia w stół i gdybyśmy mieli sąsiadów na pewno zaczęli by stukać w kaloryfer.
Ale Szczęśliwa Szkoła (jak nazwał się na swojej stronie Zespół Szkół Specjalnych nr. 92) zasługuje na swoje miano i nie musieliśmy się powstrzymywać – odrobina szaleństwa po trudach i znojach dała wszystkim oddech.

Bo po skończeniu tworzenia czekało nas jeszcze dużo pracy – na początek przekonanie niektórych, że nie mogą zabrać swoich dzieł do domu – że będą musieli je licytować aby odzyskać. Jeśli znacie trochę aspich wiecie, że nie było prosto.
Potem zdjęcia produktów, ozdobne pakowanie no i sprzątanie. W tym wszystkim pomagali nam pracownicy szkoły, łącznie z Panią Dyrektor – Bardzo, bardzo dziękujemy! Bez Waszego wsparcia było by nam znacznie trudniej.
No i zapraszamy ponownie – jest już energetyczny harmonogram dalszych spotkań!
























