Jak oswoić rower

czas czytania: 1,5 minuty

Nauka jazdy bywa mozolna, ale warto! …autyzm i rower świetnie się sprawdzają razem.

Karol Kucharski z Odkryj Zapilcze - nasz przewodnik

Co gdy moje dziecko nie jeździ? Odmawia wsiadania na rower, który się przewraca, nie chce pedałować! – To problem. Mamy jednak kilka porad, które mogą pomóc.

Spróbujcie posadzić dziecko na rowerze bez pedałów. Dla maluchów można kupić specjalne „pychówki”, ale zwyczajne odkręcenie pedałów od korby w zwykłym rowerze też się sprawdza. Najlepiej, żeby był dość lekki, nie wymagał dużo siły do utrzymania i nie za wysoki.

Dziecko może na początek tylko posiedzieć na nim. Potem powoli można go przekonać do odpychania się nogami. Nie zniechęcajcie się. Nasz autysta może potrzebować wielu, regularnych, piętnastominutowych sesji, żeby się przekonać do ruszenia. Potem zaczyna się etap niezgrabnego, ostrożnego odpychania. Dajcie mu czas. Jest duża szansa, że z każdą próbą będzie odważniejszy, w końcu zacznie się odpychać coraz szybciej i silniej. W końcu przejedzie z rozpędu kilka metrów, raz, drugi. Kiedy nabierze odwagi, można go rozpędzać, popychając i puszczać, żeby sobie pojechał. Teraz jest pora na dokręcenie pedałów. Nam się udało. Po kilku rozpędzeniach namówiliśmy naszego Oskara, żeby pomagał, pedałując. Po kolejnych kilku razach okazało się, że jedzie już całkiem sam.

Co, jeśli mimo wszystko nasz mały autysta nie poradzi sobie? Są inne rozwiązania. Może uda się posadzić dziecko na tandem. Za oceanem jest też dostępny jeszcze lepszy pojazd – „buddy bike”. Podobnie jak w tandemie jeździ się we dwie osoby, ale kieruje siedząca z tyłu. Na razie u nas nie ma takich, ale może da się przystosować lub namówić któregoś z rowerowych zapaleńców do skonstruowania takiego rowerka. Mamy nadzieję, że takie pojazdy wkrótce się u nas pojawią, bo jesteśmy przekonani, że…

Do nauki jazdy polecamy też rowery trójkołowe

To dobre rozwiązanie do jazdy po płaskim i prostym terenie. Autysta może na nim zrozumieć i poczuć w ciele zasady pedałowania i kierowania pojazdem. Jest spokojny, że się nie przewróci nawet jeśli się zatrzyma.

trójkołowy rower na holu

Trzeba tylko pamiętać, że taki rower nie nadaje się do dłuższej jazdy, po zróżnicowanym terenie.

  • Po pierwsze – jest bardzo ciężki. Oglądaliśmy kilka i każdy z nich był co najmniej dwukrotnie cięższy od klasycznego roweru.
  • Po drugie – brak biegów. Jeśli już dziecku uda się ruszyć z miejsca, to prędkość jazdy, nawet po asfalcie nie dorównuje dobrze ustawionemu rowerowi.
  • Na dodatek nie można przestać pedałować, bo trzy koła i duża masa bardzo szybko wyhamowują pojazd. O jeździe na luzie z niewielkiego wzniesienia możecie zapomnieć.

Czyli zanim wybierzecie się na wycieczkę po lesie, warto nauczyć się jazdy na klasycznym rowerze.

I jeśli jedziecie grupą na dłuższą wycieczkę zadbajcie o asystę.

Naszej grupie przez całą drogę towarzyszył w pewnym oddaleniu „wóz techniczny”. Wiózł dodatkowy prowiant, wodę, bagaże, apteczkę. Gdy w jeden z rowerów zepsuł się, zapakowaliśmy go wraz z pechowym rowerzystą do samochodu i reszta grupy mogła spokojnie kontynuować wycieczkę. Auto przydało się też, gdy trzeba było z ośrodka wyskoczyć po zakupy do pobliskiego sklepu. Cóż, jedno z nas musiało zrezygnować z przyjemności jazdy na rowerze, ale musieliśmy zadbać o bezpieczeństwo i wygodę naszej grupy.