
Tym razem było bardziej wyjątkowo niż kiedykolwiek, tym razem pogoda była tak kiepska – w zasadzie najgorsza ze wszystkich okolicznych dni – że nie przypuszczaliśmy że ktokolwiek przyjedzie…
A przyjechało naprawdę sporo osób. Niektórzy szybko przebiegli przez Farmę Dyń, inni od razu zameldowali się w popularnej restauracji z fast-foodem i tak po prostu, po przyjacielsku pogadaliśmy sobie. Dzieci jadły niezdrowe jedzenie i eksplorowały nowe przestrzenie a rodzice mieli czas by pomówić o wszystkim i o niczym.
Dziękujemy za ten wyjątkowy czas, poza codziennym bieganiem i zamieszaniem. Było cudnie 🙂
Dlatego, tym razem nie ma zbyt dużo zdjęć – na farmie nie wyjęliśmy aparatu w obawie przed deszczem, a potem jakoś nie mieliśmy weny by dokumentować tak nieformalne spotkanie












